A wiosna przyszła pieszo

Linki
 
nowe *Dano mi jedno życie ,na mojej drodze było wiele bólu i ...

Temat: Gdzie najlepiej w Polsce udaje się uprawa kaktusów?
Pawcio - zima u nas sie sokńczyła w dwa dni. Jeszcze przedwczoraj jakieś badziewie biale przez 10 minut nawet sie odważyło z nieba spadac .. A chwile później chłopaki w dresach w piłę rżnęli na trawniczku... Moja wiosna to w tym toku nie przyszła pieszo, tylko przyjechała ekspresem... trochę spóźnionym... ale za to w 2 dni, czego i wam życzę. Moment i będzie lato!
Źródło: kaktusy.vipserv.org/viewtopic.php?t=764



Temat: Nadchodzi wiosna!
„… A wiosna przyszła pieszo.
Już kwiaty za nią spieszą,
już trawy przed nią rosną
i szumią: - Witaj wiosno!”
Brzechwa Wiosna


Przyszła! Tak wygląda w moim ogrodzie :-)








Źródło: my-ksztalciuchy.pl/viewtopic.php?t=1309


Temat: R 214 - alufelgi 15" ET 35, 33 czy bedzie ocierac?
pojawiłem się jeszcze w zeszłym roku ale tylko czytałem No ale przyszła kryska na Matyska i wreszcie popełniłem swój pierwszy post. A o spociszonach pewnie też poczytam. A pojawię się może na wiosnę. Do pracy chodzę na pieszo a jak trzeba gdzieś jechać to jest Nyska. Roverek z powodu braku opon zimowych stoi i czeka na wiosenne roztopy Ale jak zakupię aluski, to w przyszłym sezonie na stalówki trzeba będzie kupić jakieś obuwie zimowe
Źródło: forum.roverki.pl/viewtopic.php?t=50816


Temat: Avatar na czasie
Kasico ty czarownico ( a raczej czarodziejko ) nasza kochana ... jesteś bosssssssssska w tym wieńcu z polnych kwiatów.

A wiosna przyszła pieszo... już ptaki przed nia lecą, juz kwiatki przed nią rosną ....i mówią Witaj wiosno
Pięknie...
Źródło: 17-ka.org.pl/forum/viewtopic.php?t=499


Temat: ANIOL
W dniu 1 czerwca wybrałam się w krótką podróż sentymentalną do Lanckorony. Wyruszyłam z Krakowa. Wysiadłam na stacji Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona. Ponieważ nigdy nie byłam w tamtych stronach nie mogłam wiedziec, że z Kalwarii do Lanckorony jest...7,5 kilometra. Nie miałam pojęcia jak się tam dostac. Postanowiłam więc najpierw odwiedzic Sanktuarium Maryjne w Kalwarii. W samo południe wdrapywałam się na wzgórze, na którym usytuowane jest Sanktuarium. Pobyt w tym miejscu był dla mnie mocnym przeżyciem duchowym.
Z góry schodziłam już "na skróty" jak to określiła pewna Pani. Na rynku w Kalwarii uświadomiłam sobie, ze nie będzie łatwo dostac się do celu mojej wyprawy. Jakoś jednak udało mi się tam dotrzec. A gdy już weszłam w pierwsza uliczkę...poczułam się jak w bajce. Lanckorona jest jakby miasteczkiem przeznaczonym dla krasnoludków. Tam wszystko jest malutkie. Ryneczek jest malutki, domki są malutkie i przecudnej urody, sklepiki są malutkie, uliczki sa wąziutkie - takie dla dwojga. A kolory...właśnie takie "Markowe" - błękit, zieleń, jednym słowem wiosna na ścianach. A wszystko to skąpane w soczystej zieleni z nieskazitelnym błękitem nad głową i prześwietlone słońcem. W Lanckoronie chyba nawet mówi się cichutko, bo kto śmiałby podnieśc głos, gdy wszystko wokól takie drobniutkie, kruche i ulotne. Oczarowało mnie to miasteczko.
Teraz przyszła kolej na Willę Tadeusz. Szłam tam z mocno bijącym sercem. Bardzo chciałam zrozumiec dlaczego właśnie tam chował się Marek przed światem. I mysle, z teraz już to wiem, a przynajmniej przeczuwam.
Willa Tadeusz to samo piękno. Jest pięknie położona, otaczają ją piękne widoki i piękne jest wszystko co wypełnia jej wnętrza. Jest tam dużo drewna, którego zapach słodko upaja. Willa jest "przebita" brzozą.Takie skojarzenie przyszło mi do głowy, gdy ujrzałam pień brzozy ustawiony pomiędzy jadalnią, a salonem z przeszkloną werandą. A brzoza to siła energia i spokój. Kto wie, może Marek czasem przytulał się do tej brzozy, aby czerpac z niej energię. Ale nie ma pewnosci, że to była ta sama brzoza.
Jest tam też "ściana" Józefa Piłsudskiego. Pośrodku niej ustawiono białe popiersie wodza , a całą ścianę wypełniają pamiątki po Nim - listy pięknie oprawione, jakieś dyplomy i cała masa różnych drobiazgów.
W przyległym pomieszczeniu, w rogu przy oknie stoi piękne pianino, na którym grywał nasz Mistrz.
Miałam ogromną przyjemnośc i zaszczyt poznac samego Pana Tadeusza jak równiez Jego rodzinę. To bardzo mili i gościnni ludzie, ludzie jakby z innej epoki. A potem usiedlismy z Panem Tadeuszem na przepastnej sofie i ten dziewięcdziesięcioletni, sympatyczny Pan cichym głosem zaczął snuc opowieści. Słuchałam z zapartym tchem historii tego miejsca i wspomnień o ludziach, którzy tam bywali. To była bardzo pouczająca i dająca do myślenia lekcja. Na koniec musiałam przyrzec Panu Tadeuszowi, że niedługo odwiedzę jeszcze to czarowne miejsce. Zamierzam dotrzymac obietnicy i wybrac się do Willi Tadeusza choc na kilka dni.
Na koniec pochodziliśmy jeszcze po terenie willi, Pan Tadeusz pozwolił mi filmowac i robic zdjęcia. Zobaczyłam widoki z wszystkich balkonów...
Pożegnaliśmy się tak, jakbyśmy się znali od lat, zrobiono nam pamiątkowe wspólne zdjęcia. To były niezapomniane chwile, które sprawiły, że absolutnie nie czułam tych kilometrów wcześniej przebytych pieszo. Wyszłam z willi w uroczystym nastroju, który towarzyszył mi jeszcze przez wiele godzin.
Gorąco polecam wszystkim odbycie takiej wyprawy.
Źródło: trylogiaovhorg.fora.pl/a/a,130.html


Temat: Coś na mole... książkowe
Martva - to nie fair, sam chciałem zadać coś z "Potwornego..."

Moja zagadka będzie nieco długa, ale jak ktoś czytał, to wie, że nie mogłem inaczej... Poza tym, jeszcze jest wiosna...


. .Wszystkie ścieżki w podmoskiewskim lesie pachniały wiosną. Wykopany dół przesycony był świeżymi sokami. Zanosiło się na piękną wiosenną egzekucję. Lubię przebiśniegi, których już nigdy nie będę zbierał w lasach pod Moskwą. A XXXXX, jeszcze zanim rozpoczęła się egzekucja, zebrała ich cały bukiet.
. .Lokomotywa NACZSPECREMBUDU ciągnęła tym razem pięć zakratowanych wagonów. W każdym z nich były trzy przedziały dla ochrony, jeden stanowił karcer, a pozostałych sześć zajmowali wrogowie ludu. W każdym przedziale po dwunastu. Czyli w jednym wagonie - siedemdziesięciu dwóch. W pięciu - trzystu sześćdziesięciu. Tu i ówdzie wtłoczono więcej niż po dwanaście osób. W karcerach zamknięto najgorszy element. Słowem, wrogów ludu było razem czterystu pięćdziesięciu czterech. Z Taganki więzienną budą przywieziono jeszcze ośmiu reedukowanych. Po egzekucji mieli pozbierać buty i poukładać zwłoki w dole. Ma się rozumieć, jak skończą robotę, trzeba będzie ich też rozwalić. A więc wszystkich razem - czterystu sześćdziesięciu dwóch.
. .Nasze plany pięcioletnie nabierają rozmachu. Wszędzie wprowadza się ulepszenia. A już szczególnie jeśli chodzi o rozstrzeliwanie. Jeszcze trzy miesiące temu skazanych konwojowano pieszo. A teraz, proszę. Motoryzacja. ************ przydzielono autobus ZIM, z Zakładów im. Mołotowa. Bardzo przyzwoity, lśni i pachnie świeżą farbą. Dół pomalowany na granatowo, góra na niebiesko. Dbają w fabryce o estetykę wyrobów.
. .Autobus ma wejście z tyłu. Można go podstawić bezpośrednio pod drzwi wagonu i rozładowywać przedział po przedziale. Autobus pełen wrogów ludu podjeżdża na miejsce egzekucji. Konwojenci nie muszą się męczyć.
. .Pozostaje im tylko ustawić więźniów.
- Wiązać mocniej! Tak krępować ręce drutem, żeby wyli z bólu!
. .Stoi *********** na wzgórku. Zęby wyszczerzył w uśmiechu. Przypomina psa z konwoju. Nogę oparł na pniaku. Całujcie but, *beep*!
. .Całują.
. .A *********** ze wzgardą kopie ich w twarz: a masz, psia twoja mać...
. .Przyszła pora na zwolenników Jeżowa.
. .Pokornie idą na rozstrzelanie. Z wybitymi zębami, z pokrwawionymi twarzami, ze zmiażdżonymi palcami. Wyskakują z autobusu, mrużą oczy. Spieszno im do rozwałki. Boją się, by nie zmieniono wyroku. Aż nie wierzą, że udało im się dożyć śmierci. Wiosna buszuje po lesie, a oni przez te trzy miesiące już zapomnieli, że w ogóle istnieje taka pora roku. Zapomnieli, co to dzień i promienie słońca. Zapomnieli, jak się nazywają. Pamiętają tylko o jednym: że po życiu przychodzi śmierć. Śmierć, która przynosi spokój i ukojenie. Śmierć-wybawicielka. Ożywieni nadzieją, poszturchując się i popychając, spieszą teraz na jej spotkanie.
. .Do dołu.


Ufff. I tym optymistycznym akcentem kończę moją zagadkę.
Źródło: science-fiction.com.pl/forum/viewtopic.php?t=184




 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates